niedziela, 5 lipca 2009

Ostatnia notka na jakiś czas

No niestety na krótką chwilę muszę zawiesić bloga. Komp zmywa mi się do Krynicy. Wiem paskudy, że będziecie tęsknić ;) Ja za wami też ( a właściwie tylko za niektórymi, reszta - wybaczcie cioci Maxiarze ;-P ). Muszę jednak napisać też coś o wakacjach. No cóż, nie okazały się takie jak się spodziewałam - ju noł łaj. No, ale zawsze jak coś planujemy, to to się spartoli. No i racja - spartoliło się. Za to niespodziewanie wychodzę na wierzch. Wakacje stają sie coraz bardziej zacne i ciekawe. Maxiara wychodzi z letargu. I uczy się samej siebie od nowa. Maxiara przeszła małą wewnętrzną odmianę. Podkreślam - małą, ale (ech) dość znaczącą. I to chyba nawet na dobre (o ironio.. ;) ). Pozdro dla wszystkich, którzy w jakiś sposób przy mnie trwają. Taaak właśnie to powiem: Kocham Was ;)

czwartek, 2 lipca 2009

Krótki post popychany intencją

Kiedy usłyszałam ta piosenkę to wiedziałam, że jej tekst umieszczę tutaj. Po prostu wiedziałam. Z czystą premedytacją i z myślą o całkowitej słuszności mojego postępowania umieszczam ją na moim blogu. Po to bym zrozumiała, po to by on zrozumiał, po to byście i wy zrozumieli. Przeczytajcie, proszę.

Tabu - Prawda

Nie odnajdę nigdy tamtych dni
I nie wrócę nigdy tam
Nie odnajdę nigdy tamtych miejsc
Choćbym nawet bardzo chciał

Nie odnajdę nigdy tamtych dni
I nie wrócę nigdy tam
Nie odnajdę nigdy tamtych miejsc
Chociaż byłem tam nie raz

Prawda leży na dnie
A jak naprawdę było ja wiem i ty wiesz
Setki chwil
Dobrze pamiętam wszystko jakby to wczoraj było.
Jakby to wczoraj było 3x

Odkąd sięgam pamięcią
Zawsze pod górę coś kazało mi iść
Miałem radość tak wielką
Chyba przez chwilę mogłem z Tobą być

Kilka razy mi poleciały łzy
Czasami spać nie mogę, wracam do tych chwil
Gdzie jesteś Ty i o czym śnisz
Ja zastanawiam się czy…

Nie odnajdę nigdy tamtych dni
I nie wrócę nigdy tam
Nie odnajdę nigdy tamtych miejsc
Choćbym nawet bardzo chciał

Prawda leży na dnie
A jak naprawdę było ja wiem i ty wiesz
Setki chwil
Dobrze pamiętam wszystko jakby to wczoraj było.
Jakby to wczoraj było 3x

poniedziałek, 22 czerwca 2009

Dziękuję

I skończyło się. Po prostu tak musiało być. A ja chcę Ci podziękować za wszystko. Chcę Ci podziękować za to czego mnie nauczyłeś. Nauczyłeś mnie nie bać się upływającego czasu, dzięki Tobie pierwszy raz w życiu nie mogłam doczekać się pójścia na studia, nauczyłeś mnie nie bać się nowych sytuacji, pokazałeś, że każdy, nawet najgorszy strach można przezwyciężyć gdy tylko masz trochę odwagi i kogoś kto w Ciebie wierzy, udowodniłeś, ze każda minuta jest cenniejsza niż złoto a wyczekiwanie na spotkanie jest wiecznością, udowodniłeś, ze jestem w stanie rzucić wszystko byle zobaczyć tę jedyną, ważną osobę, nauczyłeś wierzyć w siebie, znalazłeś u mnie ukryte pokłady romantyzmu, o których nigdy nie miałam pojęcia, dzięki Tobie zwiedziłam nie tylko siódme, ale i dziesiąte niebo i co więcej pokazałeś mi, że ze szczęścia umiem unosić się metr nad ziemią. Jeszcze raz dziękuję. I może nigdy tego nie przeczytasz a może jednak kiedyś przypadkiem wejdziesz tu i to zobaczysz, nie musisz mi o tym mówić. Chcę tylko byś ty to wiedział.


Czasami lepiej jest spać
W cieniu ogrodu dzikich traw
We śnie budować nowy świat
Czasami lepiej spać ...

NIECH CI SIĘ PRZYŚNIĄ DZIKIE DRZEWA
NIECH CI SIĘ PRZYŚNI KWIATÓW RÓJ
NIECH CI SIĘ PRZYŚNI LEŚNY SKRZAT
NIECH CI SIĘ PRZYŚNIĘ JA
..... tylko zaśnij .....

czwartek, 11 czerwca 2009

Tandaradei!

Tak więc zestarzałam się. I dobrze mi z tym :)Koniec roku za pasem. A potem wakacje, ale chyba lepsze niż zawsze :) I think. Dużo planów, masa pomysłów i w ogóle. Dużo by opowiadać, ale brzmi to jakby miało być cudownie :)Pewnie pałi opieprzyłby mnie za składnię i różne takie pierdoły, ale ... walić pałiego ^^ To mój czas, czas spokoju no i nastawienia się na rok maturalny. Roboty pewnie od cholery, ale po co martwić się na zapas? Zobaczymy co przyniesie czas :)

sobota, 23 maja 2009

Czas leci

No tak. Jeszcze tylko kilka dni i zrobię się stara. Wiecie, że pierwszy raz do mnie doszło tan naprawdę, że się starzeję? I powiem wam, że wcale mnie to nie przeraża. A nawet cieszy. Coś ostatnio mnie za to martwi. Nie wiem co. COŚ. Jakaś uporczywa myśl (strach?, obawa?) obija mi się po głowie. Chciałabym wiedzieć co to. Mimo wszystko mam nadzieję, ze to tylko jakiś mój wymysł, kompletnie nierealny. Ja po prostu mam skłonności do czarnowidzenia. Może mi kiedyś przejdzie. Zawuażam jednak poprawę. Kiedyś byłam większą pesymistką, teraz spokojnie mogę się nazwać...prawie optymistką? O ile coś takiego w ogóle istnieje.

sobota, 9 maja 2009

Sobota.

"Ta sobota wyjątkowo mi się nie podoba. Jest dla mnie dosyć przykra. Nie wiem czy ma mi być smutno czy mam być zła. Z jednej strony chętnie rzuciłabym pare razy przysłowiowym mięsem lub rozwaliła coś, cokolwiek by to było. Z drugiej zaś strony zaszyłabym się w pokoju. Sama w czterech ścianach. Echh... Oglądaliście kiedyś Piątek? Głupi, amatorski filmik wzorowany na Dniu Świra. Teń cytat lubię: "W nocy myślę nad tym co robiłem przez cały dzień i nad tym czego nie zrobiłem. Kurwa, dlaczego zawsze jest więcej nie zrobionego. Obiecuje sobie, że jutro wszystko nadrobię Na koniec tego cudnego dnia wyobrażam sobie, że umieram, umieram w chwale jako bohater, umieram we śnie, we śnie, umieram."I nie pisze tego tekstu by pokazać jak bardzo kocham śmierć czy coś. Nie jestem żadnym popierdolonym EMO. Kocham życie. Przytaczam ten tekst tylko dlatego by pokazać ile w nim prawdy. Ile bysmy nie robili, nie starali się to i tak robimy coś źle. Zaniedbujemy, zapomninamy, niekończymy. Leżąc w łózku wypominamy sobie to i obiecujemy poprawę kolejnego dnia. I co z tego wychodzi? Jak zwykle nic.

poniedziałek, 27 kwietnia 2009

Czy ja wiem...

Nie, właściwie to jestem pewna, że nie wiem. Nie wiem co mysleć, ciągle się martwię. A i bok częściej boli, choć dość słabo jak na jego możliwości. Nienawidze tego uczucia. A wszystko toczy się w mojej głowie. Ech, brat ledwo daje radę z tym wszystkich, choć coraz lepiej mu idzie, ojciec ma operację, a matka...jak to matka. W moim mózgu toczy się zażarta bitwa na smierć i życie. Wyższą koniecznością jest wszystko obmyslić na tyle skrupulatnie żeby nic nikomu się nie stało. Jak to ktoś kiedyś powiedział: "Niestety nikt nie wie co to jest ta wyższa konieczność i jak zatrzymać toczący się proces zagłady". Ostatnio nie mam żadnych refleksji na żaden temat. Brakuje mi tego. Mm czasem takie, jakby to nazwać, złote mysli. Myślę, że nawet całkiem trafne. Ostatnio nie mam prywatności. Nawet czasu na nią nie mam. A czasem mam nawet za dużo czasu, tak dużo, że możnaby go kroić nożem na kawałki. Ale co zrobić z tak dużą ilością czasu szczególnie gdy wszystko co ważne, pilne i potrzebne już dawno zrobione? Pozostaje tylko patrzeć się w sufit i wzdychać. Żartuję. Pozostaje tylko zaprzątnąć czymś głowę na tyle mocno by nie mysleć o tym, że można robić coś innego. Wiem zawiłe. Dzisiaj raczej pieprzę tak bez sensu bo... bo dziwnie mi. Tak jak dawno dziwnie nie było. I nie jest to ani skrajnie złe ani skrajnie dobre uczucie. Tylko co z nim zrobić? Zakopac po łóżkiem? Schować do szafy? Zamknąć w łazience? Chyba trzeba je przeczekać lub rozstrzygnąć