Muszę przyznać, że lata mijają a moja konsekwencja tutaj trwa w najlepsze. Liczę, że nigdy nie skasują tego konta i będę mogła do tych wpisów wracać.
Anyway, wracając do podsumowania roku 2025 - zawsze staram się być tutaj uczciwa i muszę przyznać, że ten rok mnie rozczarował. Nie żeby był jakiś zły, tragiczny i w ogóle, po prostu czuję się rozczarowana i zmęczona - sobą, światem, życiem. Dużo w tym mojej winy, tak bardzo chcę, żeby inni byli szczęśliwi, że zapominam o sobie, swoim zdrowiu i samopoczuciu. Jedne rzeczy się wydarzyły, inne nie, a powinny. Szkoda.
W tym roku coś we mnie pękło, a może raczej spadły mi klapki z oczu. A może jeszcze inaczej - może w końcu faktycznie dorosłam? Zrozumiałam (chociaż trochę), że czas nie jest z gumy, jest dany raz na zawsze i że nie da się go cofnąć. Przeraża mnie to bardziej niż sądziłam. Nie mogę z tym nic jednak zrobić, mogę tylko zadbać o siebie.
I tu przechodzę do meritum celów na 2026: zadbanie o siebie. O zdrowie, o kondycję fizyczną i psychiczną, o pokonywanie barier, o dbanie o swoje potrzeby. O zawalczenie o siebie. Tego sobie życzę. Mieści się tu bowiem dużo - począwszy od regularnych check up-ów po może zaczęcie nowej ścieżki edukacji? ;)
A w ogóle, w tym roku prześladują mnie 3 piosenki, znajdują mnie przypadkiem i w idealnym momencie: Kaśka Sochacka - Spokojnie, Coma - System, Hey - List. Nikt by mi nie uwierzył kiedy mnie znalazły. Zabawne, ale słuchając piosenki Sochackiej nawet akurat wracałam pociągiem :) Ależ mną pozamiatała wtedy, masakra. W ogóle - wszystkie trzy w tym roku zmiotły mnie z planszy.
Dobra, a co mi się udało?
Na sam koniec roku wywalczyłam zdrowie, popodróżowałam, nie zmieniłam pracy :D (sukces, rzadko spotykany w naturze!), nie zabrali nam mieszkania, kredyt spłaca się elegancko, kocham i jestem kochana, a najbliżsi są zdrowi.
To tyle i aż tyle.
Żegnaj 2025, witaj 2026! Niech ten rok będzie moim rokiem.
Amen.
Szczęśliwego Nowego 2026 Roku!