piątek, 1 października 2010

Dokonało się

Faktycznie, stało się. Trzy lata licealnej ławy skończyły się. Wszystko zleciało jak z bicza strzelił. Dziś nastało to na co czekałam sporo czasu, coś co udowadnia, że nie jestem nikim, coś co pozwala mi być z siebie dumną. Ściskam w ręku indeks. Nie mogę uwierzyć jak to się stało, jak trzy lata szkoły średniej mogło tak szybko minąć? A jednak. Czeka mnie nowy okres w życiu, tryb, którego jeszcze nie znam. Jedno wiem na pewno. Dam radę choćby nie wiem co. Po to tylko by udowodnić coś sobie. Po to by udowodnić coś Tobie. Że jednak coś znaczę, ze wystarczyło poczekać i we mnie wierzyć. To na tyle...

niedziela, 15 sierpnia 2010

Myśli nieuczesane

Do tej notki zabieram się już spory kawał czasu. Miała mieć wiele tytułów i różnorodną treść. Sama jeszcze nie wiem co wybiorę. Może będzie o wszystkim? Tak będzie najlepiej. Na samym początku obecny post miał być o przeszłości, o tym czy odbija się ona na naszych teraźniejszych decyzjach lub może chodzi za nami krok w krok. Może nie daje nam spokoju, zawadza, przeszkadza, zmusza do głębszych refleksji. Kolejnym tematem dla niej miały być moje wątpliwości odnośnie kilku ważnych spraw. Miała być o strachu, niepewności, pytaniach bez odpowiedzi i przypuszczeniach. Kolejny tytuł to "Spowiedź". Zawarte w niej miały zostać moje największe grzechy ostatnich dwóch lat. Notka byłaby o tyle ciekawsza co krepująca, chodź przyznaję, że bym ją napisała. Trudno, przynajmniej kilka osób dowiedziałoby się o mnie więcej niż powinno. Suma sumarum ta notka jest o wszystkim. O lękach, przeczuciach, grzechach, słabościach i sama jeszcze nie wiem o czym jeszcze. To zbiór moich codziennych myśli, zbiór obaw i wyzwań, ktore niesie mi dzień. W ciągu najbliższych miesięcy wydarzy się wiele, może zbyt wiele. Jak do przetrwam? Jeszcze nie wiem. Modlę się tylko żeby wszystko ułożyło się tak jak powinno. I proszę, niech nie kopie niewinnych po dupie lub nie bardzo uświadamia ich ze smutną treścią. Proszę też by wszyscy starali się zrozumieć moje decyzje i niech winy nie szukają tylko po mojej stronie. Czasem wy też zastanówcie się nad sobą. Amen.
To nie jest chyba najlepsza modlitwa, ale zawsze moja.

czwartek, 15 lipca 2010

Taaaaa.....

Studentka filologii polskiej! ^^

Dziękuję Wam.

Tripping out
Spinning around
I'm underground, I fell down
I fell down

I'm freaking out
So where am I now?
Upside down
And I can't stop it now
It can't stop me now

I, I'll get by
I, I'll survive
When the world's crashing down
When I fall and hit the ground
I will turn myself and run
Don't you try to stop it?
I, I won't cry


poniedziałek, 14 czerwca 2010

Marzenia

Czasami nie rozumiem sama siebie. Przecież mam wszystko o czym mogłabym marzyć a nawet więcej: wspaniałego mężczyznę, oddanych i lojalnych przyjaciół, pracę i zamiar rozpoczęcia studiów. Jednak pomimo tego czegoś mi brakuje. Czasami słyszę podszepty tej złej części mnie: "No chodź, zrób to, zobaczysz co się stanie, będzie dobrze, to nic, że stracisz wszystko co kochasz i na co tyle pracowałaś". Nierzadko mam ochotę skorzystać z tych propozycji, jednak to dobro, które czasami się we mnie odzywa broni mnie przed popełnieniem błędu. Wiem jednak, że gdybym czasami skorzystała z tych propozycji to spełniłabym niektóre marzenia. Jestem świadoma, że często korzystanie z jego usług byłoby dla mnie większą stratą niż zyskiem. Jeśli więc spełnianie swoich marzeń ma być opłacone takim kosztem.... to lepiej z nich zrezygnować? Trzeba jednak pamiętać, że człowiek nigdy nie odpuszcza swoich marzeń a wręcz przeciwnie, codziennie dochodzą nowe. To jak wojna bez szans zwycięstwa...

czwartek, 20 maja 2010

Gałąź

Letnie, późne popołudnie. Słońce razi w oczy tak, że Osoba musi mrużyć oczy. Gruba gałąź a na niej misternie zawiązana szubienica. Wiatr mierzwi potargane, wilgotne od potu włosy Osoby. Jeszcze tylko kilka minut, jeszcze tylko kilka sekund. Sprawdza wytrzymałość pętli. To chyba tak powinno być. Zakłada ją na szyję i wchodzi na niski taboret. Krzesło trzeszczy cichutko. Wszystko płynie tak wolno... znacznie za wolno. Bierze chaust powietrza, to chyba już ostatni. Siedzenie przewraca się z dziecinną łatwością. Nagle czas przyspieszył. Dzieciństwo, śmiech, zabawa, szkoła, zajęcia, rodzina, przyjaciele... wszystko kręci się jak zwariowane. Chwyta rękami za zaciskającą się na szyi pętlę, ale już nie ma powrotu. Nie dosięgam ziemi - myśli z uporem. Stara się zaczerpnąć tchu. Płuca pieką żywym ogniem, przed oczami coraz ciemniej. Wszystko cichnie. Czas wrócił w swoje ramy. Życie toczy się jak gdyby nigdy nic. Wszystko jest dobrze gdyby nie widok trupa wiszącego na gałęzi, tak bezczelnie niszczącego obraz sielskiego, letniego popołudnia. I nagle zaczął padać deszcz...

Skąd ja twoje tajemnice znam?
Nie pytaj mnie.

I o czym myślę kiedy patrzę w twoją twarz.

Nie pytaj mnie.

Kto mnie uczył zatrzymywać czas?

Nie pytaj mnie.

I czemu nocą czarne słońca w oczach mam?

Nie pytaj mnie.

sobota, 3 kwietnia 2010

Definicja miłości

Czy ktoś w ogóle wie jaką definicję ma miłość?Szukając w pierwszym lepszym słowniku trafimy na "Miłość to silne uczucie pomiędzy dwojgiem ludzi...". To bardzo okrojona i ogólnikowa wersja. Będąc jeszcze dzieckiem wierzyłam, że miłość to, owszem nie zaprzeczam, uczucie, które poznaje się po "motylkach w brzuchu". Wiem, że to może brzmi głupio, ale wmawiając sobie to i poznając różnych chłopaków faktycznie je czułam. Jednak dorastając zrozumiałam coś więcej. Miłość to nie motylki w brzuchu. Miłość to chęć zasypiania i budzenia się u boku kochanej osoby, to miły uśmiech i dobre słowo słyszane podczas długiego dnia, to poranny kubek kawy, czuły sms, chęć manifestowania siebie i swoich uczuć, umiejętność przyznania się do porażki w każdym aspekcie, tolerowanie swoich wad, znajdywanie w sobie masy zalet i chęci do działania, to możliwość wypłakania się i wypowiedzenia wszystkich żalów, możliwość narzekania i wyklinania całego świata, wspieranie ukochanego i cieszenie się jego szczęściem, możliwość znalezienia porady a gdy nie wierzysz w siebie dodania otuchy. Tak więc, miłość to nie tylko uczucie, to coś więcej. I tak naprawdę nikt z nas nie może podać jej jednoznacznej definicji ponieważ dla każdego brzmi ona inaczej. W każdym razie - znacie już moją ;) A jaka jest Wasza?

Wesołego jajka!

czwartek, 1 kwietnia 2010

Mam w dupie...

Mam wszystko gdzieś. Mam dość ludzi. Każdy jest ważniejszy ode mnie. Wszystko jest ważniejsze ode mnie. Bo ja przecież nie mam potrzeb ani uczuć, prawda? Bo kiedy ktoś nagle czegoś chce, to Maxiara jest na miejscu, wytrzaśnie kasę znikąd, wynajdzie czas nie mając go, na wszystko ma ochotę. A czy ktoś pomyśli o mnie? Pomyśli też o moich potrzebach?

Może pojedziemy na koncert? Zależy mi.
Przepraszam, nie mam czasu bo jutro mam tyyyle roboty.
Pomożesz wybrać mi sukienkę?
Przepraszam, nie mam czasu.
Pomożesz zorganizować mi urodziny?
Przepraszam, ale wszystko właśnie poszło się je**ć.
Pójdziesz ze mną na prelekcję?
Przepraszam, teraz muszę się wyspać.
Pojedziemy w weekend do Warszawy?
Przepraszam, ale znowu nie mam czasu.
Załatwisz mi bilety?
Przepraszam, ale nie mam jak bo nie mam czasu.

To takie szlachetne , że ludzie potrafią używać słowa 'przepraszam'. Tylko dlaczego używają go zawsze gdy chcą mi odmówić? Czy ja naprawdę proszę o tak wiele? Czy to wymaga tylu wyrzeczeń? Ja nawet koszta pokryć mogę... Tak naprawdę proszę jedynie o poświęcenie mi kilku godzin. Czy to tak dużo?

Zapewne po przeczytaniu tej notki ludzie staną się dla mnie fałszywie mili. Nagle znajdą masę czasu (choć parę godzin wcześniej go nie mieli) i chęci do niesienia mi pomocy. Nie chcę jej. Sama dam sobie radę. Nie potrzebuję waszej złudnej, wymuszonej pomocy. Nie rozumiem tylko jednego faktu... czym ja sobie na to zasłużyłam...