sobota, 31 stycznia 2009

...

Tak to wymarzony tytuł dla tego posta. On opisuje wszystko co się wokół dzieje. Ferie to czas, odpoczynku, spokoju, słodkiego lenistwa. Sratatata! Nie dość, że mam dwie milusio wyglądające książki grubości Tory i łamagę, który mi cały czas nad uchem narzeka. Mówicie "Ooooo"? Ja mówię "A kuku!". W dodatku jem leki przeciwbólowe jak cukierki. Świetnie. Zejdę na zawał albo marskość wątroby i przysłużę się światu. Wykończy mnie albo kawa albo nadmiar leków. Albo rybka albo śledzik co? Zabawne. Koniec tego pieprzonego posta...

...


P.S A nie mówiłam, że to świetny tutuł?

czwartek, 22 stycznia 2009

No cóż.

Ludzie to (zazwyczaj) zwierzęta stadne. Rozmawiają, zrzywają się z resztą stada a przede wszystkim - kochają. A najgorzej jest kiedy w stadzie dzieje się xle, coś toczy się nie tak jak trzeba. Kiedy z jednym jest źle, drugie się załamuje i wszystkie obowiązki, problemy spadają na najmłodsze ze stada. Każą mu dorosnąc za wcześnie. To nie tak powinno być. Czasem też ludzie zawodzą sie na innych ludziach. A najgorzej gdy ta osobą jest osoba bliska, ważna. Niedługo potem przychodza wyrzuty sumienia: a może to ja coś zrobiłam nie tak? może byłam nachalna? może za bardzo absorbowałam mu czas? może miał mnie dosyć? Później już tylko wyrzuty do Boga i do całego świata. I gdzie tu sens? Najpierw pozwalamy komuś zblizyć się do nas a potem nagle trafia nas cios. Kot wie, może były znaki tylko my ch inie widzieliśmy? Może byliśmy za bardzo zaślepieni i darzyliśmy tą osobę za dużym kredytem zaufania? Po milionie skarg i uwag o niedorzeczności świata w końcu zdamy sobie tak naprawdę sprawę, że zrobiliśmy dobrze. Powinniśmy ufać, ale druga osoba nie powinna spuszczać z nas swojego bacznego oka. To boli gdy zawiesi je na kimś innym. Szczególnie gdy to nieodpowiedni ktoś. Dobrze wiecie o co mi chodzi. Teraz to wykorzystajcie i walczcie o swoje.

czwartek, 15 stycznia 2009

Do ferii jeszcze tydzień...

Skończył się kolejny, juz drugi, tydzień masakrycznej nauki. Ech, mam juz tego dość. Kolejny tydzien też nie zapowiada się kolorowo. Dobrze, że został już tylko tydzien do ferii. Cały czas chodziz a mną jedna piosenka. Nie chce sobie odpuścić a związana jest z moimi smutkami, radościami i brakiem nadziei.
Metallica - The Unforgiven III

How could he know this new dawn's light
Would change his life forever?
Set sail to sea but pulled off course
By the light of golden treasure

Was he the one causing pain
With his careless dreaming?
Been afraid
Always afraid
Of the things he's feeling
He could just be gone

He would just sail on
He would just sail on

How can I be lost?
If I've got nowhere to go?
Searched the seas of gold
How come it's got so cold?
How can I be lost
In remembrance I relive
How can I blame you
When it's me I can't forgive?

These days drift on inside a fog
It's thick and suffocating
This seeking life outside its hell
Inside intoxicating
He's run aground
Like his life
Water's much too shallow
Slipping fast
Down with the ship
Fading in the shadows now
A castaway

They've
All gone
Away

They've gone away

How can I be lost
If I've got nowhere to go?
Search for seas of gold
How come it's got so cold?
How can I be lost
In remembrance I relive
And how can I blame you
When it's me I can't forgive?

Forgive me
Forgive me not
Forgive me
Forgive me not
Forgive me
Forgive me not
Forgive me
Forgive me, why can't I forgive me?

Set sail to sea but pulled off course
By the light of golden treasure
How could he know this new dawn's light
Would change his life forever

How can I be lost
If I've got nowhere to go?
Search for seas of gold
How come it's got so cold?
How can I be lost
In remembrance I relive
So how can I blame you
When it's me I can't forgive?

wtorek, 6 stycznia 2009

Oby nam się żeby nam się

Pierwszy post w nowym roku. Zaczęła się szkoła. Sporo roboty przede mną. Mnóstwo sprawdzianów, zajęć i występów. Słowem: szykuje się masa roboty. Najgorsze są występy. Masa tekstu, występy jeden po drugim. Trzeba spędzać wiele godzin nad tekstem i uczyć się dykcji, intonacji. Powoli zaczynam tesknic za świetemi i czasem wolnym. Wiem, leniuch ze mnie :) Dobrze zrobiła mi ta przerwa świąteczna. Odpoczełam, zrelaksowałam się. Tego mi było trzeba. A tak na nowy rok:

Żeby nam się działo!

wtorek, 30 grudnia 2008

Od tak.

HAPPYSAD - TAK BEZPIECZNIE

Pamiętasz to miejsce w piwnicy u dziadka
kiedy przychodziła jesień zrzucali tam węgiel i jabłka
i tam całowaliśmy się pierwszy raz

brałem wtedy Twoje ręce
i kładłem je sobie na twarz
a skronie pulsowały gęściej
gdy dłonie masowały lędźwia
no a na górze szalała burza
i wiatr z miejsca na miejsce przeganiał piach
kałuże wypiły podwórze do cna
a buda ganiała psa

no gdzie było nam tak bezpiecznie jak tam

a kiedy przychodziła zima
i w mig czarno-biały robił się świat
lizaliśmy paprocie na szybach
a mróz trzaskał jak bat
no a jeśli wychylaliśmy nosa
to tylko na moment na staw
a coby rybom podać tlen
ale póki jeszcze był dzień wracaliśmy pod dach

no gdzie było nam tak bezpiecznie jak tam

a na wiosnę i letnie dni radosne
pędziliśmy co świt na sad
i zwykle chichraliśmy się w głos
kiedy rosa łaskotała nas po stopach
podsadzałem Cię wtedy na wiśnie
i stamtąd strzelaliśmy do wron
tak, pestki to była nasza broń
pestki to była nasza broń
pestki to była nasza broń
a dom to schron był nasz

no gdzie było nam tak bezpiecznie jak tam

a teraz, teraz to jest wojna
i dzień za dniem coraz bardziej kończy się świat
kolejna armia bogobojna nie wiedzieć czemu upatrzyła sobie nas
strzelają do nas jak do wron
tyle że z ostrej broni ze wszystkich stron
kwiaty we włosach potargał wiatr
jak smród po gaciach latał za nami strach

a my, a my to się nie znamy już prawie
czasem napiszesz coś zza oceanu
jakieś myśli ledwie poukładane
wrzucisz mi do skrzynki ze spamem

ale któregoś pięknego dnia
zaraz przed tym jak wszystko trafi szlag
sięgnę do pamięci dna
i stamtąd wyciągnę ten ślad

bo gdzie było nam tak bezpiecznie jak tam?!
bo gdzie było nam tak bezpiecznie jak tam?!

piątek, 26 grudnia 2008

Czasem wiele się zmienia

Z biegiem lat wiele potrafi się zmienić. Zauważam to po sobie. Smak, gust, zachowania, ideały, priorytety. No, może bez priorytetów. Te u mnie sa bez zmian przez ostatnie kilka lat. Myślę, że każda wartość miała od początku dobre miejsce. Miłość, rodzina i przyjaciele - to one miały najwyższe pozycje. Uważam, że to niekiepski wybór na pierwsze miejsca. Powinniście mi zadać pewne pytanie: Dlaczego podchodzę do tego bloga tak filozoficznie? Bardzo trafne pytanie. Odpowiedź jest prosta: Bo tak. Bo tak lubię, bo to mi odpowiada, bo tak mówi mi serce, bo tak postrzegam świat. Ktoś mi broni? Nie. Ktoś ma coś przeciwko? Nie. Ktoś uważa, że to głupie? Być może ma rację. Nie mnie się spierać co kto lubi. Ważne jest to, co mi grało w duszy tworząc tego bloga. To nie było jedno uczucie. To była masa uczuć, cały splot. Radość, smutek, szczęście, żal, miłość, nienawiść...To one przyczyniły się do przelania myśli w słowa. To one kazały mi pisać to co czuję i to co myślę. To na tyle. Dziękuję.

Thanks for watching.

poniedziałek, 22 grudnia 2008

Wszystko to co mam

Naszło mnie. Takie moje małe, filozoficzne rozmyślanie. No, może to za dużo powiedziane. Jak by to powiedzieć... cały temat sprowadza się do tego by doceniać to co się ma. Ludzie nie doceniają co mają dopóki tego nie stracą... Ja już nauczyłam się doceniać. Wiem jak może boleć strata czegoś bez czego nie można żyć. Takie wydarzenie w życiu sporo uczy. Mnie tez najpierw musiało poężnie w dupę kopnąć żebym przejrzała na oczy. Teraz wiem, że posiadam więcej niż kiedykolwiek mogłabym prosić i z całego serca dziękuję za to.

WESOŁYCH ŚWIĄT